Monitor, kolory, zdjęcia i lab
autor: Marcin M. Nagraba, 19.02.2005
tekst pojawił się na grupie dyskusyjnej pl.rec.foto.cyfrowa
pytanie w dyskusji:

Ja stawiam sprawę tak: na monitorze mam zdjęcie. Z monitorem nic więcej nie zrobię, w sensie kalibracji. Chcę teraz ten efekt, który widzę, mieć na papierze.

Moi klienci bardzo często wypowiadają to zdanie, którego to sens sprowadza się do stwierdzenia:

"Przecież ja nie chcę nic nadzwyczajnego - ja chcę TYLKO by wydruk zgadzał się z ekranem"

Niestety, nie wiedzą, że właśnie to ich pragnienie jest akurat najtrudniejsze do zrealizowania.
Nie jest niemożliwe ale wymaga czasu i pieniędzy a oni oczywiście chcieliby tak prostą - w ich mniemaniu - potrzebę zaspokoić od ręki i za bezcen. Aha! I jeszcze, żeby nie musieli niczego się przy tym uczyć.

A niestety zarządzanie kolorem wymaga przynajmniej ogólnego zrozumienia o co tu biega.

A chodzi tu o to że:

Komputer nie ma pojęcia o kolorze. Żadnego. Jest ślepy na barwy bardziej niż kret.
Dane obrazu, które dla nas wyglądają jak zdjęcie na monitorze dla niego są tylko matematycznymi wielkościami. Bez żadnej merytorycznej wartości. Komputer może obrabiać i wysyłać dane nawet bez podłączonego monitora.

My chcemy jednak widzieć te dane i dlatego podłączamy doń monitory. A, że monitory są różne i różniaste to zależnie od tego co przyłączymy do komputera to uzyskamy mniej lub bardziej różne barwy.
Zauważmy przy tym, że komputerowi naszemu nadal wszystko jedno co doń podpięliśmy. Wciąż nie ma bladego pojęcia co my widzimy na monitorze.

My jesteśmy zadowoleni z efektów tak długo jak tylko odpicowujemy sobie zdjęcia i oglądamy je na własnym monitorku. Niestety zachciewa nam się odbitki. I zaczyna się problem. Zanosimy plik do labu i otrzymujemy coś co odbiega od tego co my widzieliśmy u siebie. Jak poprosimy by wyświetlili ten plik u siebie na monitorze to zobaczymy zapewne jeszcze coś innego.

I dlaczego się tak dzieje ?

Ano dlatego, że KAŻDE URZĄDZENIE REPRODUKUJE BARWY W INNY SPOSÓB (to jest aksjomat więc go nie będziemy udowadniać i przejdziemy do sposobu rozwiązania naszego problemu)

Skoro każde urządzenie radzi sobie z kolorem inaczej to musimy im przetłumaczyć tak nasze zdjęcie by niezależnie od zastosowanej drukarki czy labu wyglądało poprawnie. A do takich żmudnych tłumaczeń idealnie nadaje się komputer - więc jemu zlecimy tę niewdzięczną czynność.

Ale skoro nasz komputer nie ma pojęcia o kolorze to w jaki sposób może robić za tłumacza?
Ano musimy go nauczyć rozumieć kolory. A zrobimy to poprzez nakarmienie go profilami (Profile to takie pliki w których zapisana jest informacja w JAKI SPOSÓB dane urządzenie wyświetla bądź drukuje kolory).

I teraz jeśli komputer ma wyświetlić poprawny obraz na ekranie to najpierw sięga do profilu monitora, odczytuje z niego jak monitor odwzorowuje barwy i odpowiednio modyfikuje dane obrazu przed przesłaniem do monitora. Jeśli tylko mamy dobre profile to każdy monitor jaki nie przypniemy do naszego komputera będzie dobrze nam nasze zdjęcie wyświetlał.

I tu Sharku Twój pierwszy problem - nie masz profilu swego monitora - stąd Twój komputer nie wie jak poprawnie ma wyświetlić Twe zdjęcia.
Co za tym idzie nie masz żadnej pewności, że kolory jakie sobie wymarzysz na zdjęciu (i jakie widzisz na monitorze) będą w rzeczywistości w pamięci Twego komputera.

Twa postawa - cytat "Z monitorem nic więcej nie zrobię, w sensie kalibracji" świadczy, że faktycznie nie rozumiesz o co chodzi w tym procesie - stąd swe narzekania najpierw skieruj do siebie.

W tym labie laborant nic nie robi z fotkami cyfrowymi. Jest to tani lab i zdjęcia idą do druku dokładnie takie, jakie są, nie ma żadnej na nich korekty. Co mi odpowiada...

...ale Twoim zdjęciom najwyraźniej już nie.

Jeśli RZECZYWIŚCIE Twe zdjęcia IDĄ BEZ KOREKTY (mam tu na myśli brak korekty - jako wyłączony moduł zarządzania kolorem w urządzeniu) na maszynę to znaczy to, że TY MUSISZ ZROBIĆ KONWERSJĘ KOLORU za lab. Czyli skonwertować zdjęcia do przestrzeni barwnej minilabu korzystając z profilu ICC tego labu (od razu dodam, że nie chodzi tu o profil sRGB).

Ty masz chcieć by POPRAWNIE naświetlali pliki.

A jak możesz to zweryfikować? Ano rozwiązanie za 47 funtów poniżej...

Istnieje metoda (od razu powiem, że nie darmowa bo około 47 funtów UK), która pozwala na zweryfikowanie czy możesz polegać na kolorze wyświetlanym na Twym monitorze.

Coś co się zowie Kodak Color Management Check-Up Kit i jak sama nazwa wskazuje służy do weryfikacji poprawności kalibracji i profili.

Dysponując takim zestawem możemy wyświetlić dowolny z wzorcowych plików na monitorze - wziąć odbitkę w dłoń i ocenić organoleptycznie jak bardzo odchylone mamy kolory od tego co powinniśmy widzieć. Możemy wysłać też taki plik do naświetlenia i porównać otrzymaną odbitkę z wzorcową - jak jest różnica to zmieniamy lab...

A zestaw do dostania np. tu: zobacz

Ten zestaw NIE SŁUŻY do ustawiania monitora ani labu - on tylko ma nam pomóc ocenić czy kalibracja i profilowanie daje poprawne rezultaty.
komentarze
..
..